poniedziałek, 5 grudnia 2016

3 kraje w 2 dni: Trewir, Niemcy

Ostatnim przystankiem na naszej liście było niemieckie miasto Trewir (Trier). Tym razem jednak nasz pobyt bardzo różnił się od typowego zwiedzania. Tak się już złożyło, że Niemcy kojarzą nam się głównie z robieniem zakupów i jak zaraz zobaczycie właśnie na tym ostatecznie się skupiliśmy. Do Trewir dojechaliśmy około godziny 14.00. Auto zostawiliśmy na parkingu pod centrum handlowym obok dworca, w którym zrobiliśmy jeszcze zakupy przed powrotem do domu.

W niedalekiej odległości położona jest jedna z ciekawszych atrakcji tego miasta, która podczas całej naszej wycieczki najbardziej mnie zainteresowała. Jest nią brama Porta Nigra (Czarna Brama). Symbol miasta to zabytkowa, rzymska brama, która jest największą budowlą tego typu w Niemczech. Od 1986 r. znajduje się ona na liście UNESCO i zupełnie mnie to nie dziwi.

Porta Nigra została wzniesiona około 180 r. n.e i była bramą wjazdową do miasta od północnej strony. Co ciekawe budowla powstała bez użycia zaprawy. Bloki piaskowca połączone zostały ze sobą za pomocą żelaznych haków, które następnie zalano ołowiem.







Przechodząc przez bramę znaleźliśmy się na pięknym, lecz nieco komercyjnym Starym Mieście. Starówka, choć pełna odrestaurowanych kamienic, mieściła mnóstwo znanych sieciówek i fast foodów. Na rynku głównym miał miejsce targ i wypełniony był mnóstwem małych kramików oraz potencjalnych klientów. Był to swego rodzaju powrót do pierwotnego przeznaczenia tego miejsca, gdyż rynek służył niegdyś jako plac handlowy. Budynki, otaczające rynek, pochodzą z różnych okresów: renesansu, baroku i neoklasycyzmu.





























Na środku rynku stoi fontanna (Petrusbrunnen), na której szczycie widnieje postać patrona miasta, Petrusa.



Stamtąd już tylko krok dzielił nas od dwóch katedr, które umiejscowione są tuż obok siebie. Główna katedra miasta nosi imię świętego Piotra i jest najstarszą katedrą w Niemczech. Wraz z Porta Nigra i kościołem stojącym obok niej została umieszczona na liście UNESCO. 


Katedra stanowi przekształcenie dawnego, rzymskiego domu mieszkalnego, a w jej środku podziwiać można malowidło pochodzące z 320 r. W skarbnicy budowli znajdują się między innymi takie takie eksponaty jak suknia, którą ponoć miał na sobie Jezus w trakcie drogi krzyżowej, ząb św. Piotra, św. Gwoźdź czy sandały św. Andrzeja. 





Kościół Najświętszej Marii Panny połączony jest z Katedrą wąskim przejściem. Całość wybudowana została na planie krzyża greckiego i posiada dwie kondygnacje (jedna z wież – trzy). Sklepienie budowli spoczywa na 12 kolumnach, a na każdej z nich przedstawiono jednego z apostołów.




 Każde miejsce jest dobre na odrobinę przerwy i kawę ;)
























Bazylika Konstantyna była niegdyś salą tronową cesarza i jest największą zachowaną do dzisiejszych czasów salą rzymską, największym pomieszczeniem, które przetrwało czasy antyku. Obecnie znajduje się w niej kościół ewangelicki. Podobnie jak reszta rzymskich budowli również ona została zapisana na liście dziedzictwa kulturowego.



























W XVII w. do Bazyliki dobudowano Pałac Książąt Elektorów (Kurfürstliche Palast). Budowla pochodząca z przełomu renesansu i rokoko posiada bogate zdobienia i robi wrażenie.






Przypałacowy ogród został otwarty dla odwiedzających na początku XX wieku. Co krok podziwiać można w nim posągi rzymskich bożków, kwiatowe rabaty, fontanny.




























W Termach Cesarskich (Kaiserthermen), do których dotarliśmy po przejściu przez ogród, trwały niestety prace remontowe (skąd ja to znam?). Mogliśmy podziwiać tylko ich część, a szkoda, bo jest to największy zespół łaźni rzymskich zachowany do dziś. Całość powstała za panowania cesarza Konstancjusza I w 300 r. Pierwotnie miały one wielkość Bazyliki: składały się z dużej hali i podziemnego systemu kanalizacji. Co ciekawe jednak (zdaniem naukowców) nigdy nie były one używane do celu, w jakim zostały stworzone.


























Następnie pokonaliśmy dość spory kawałek drogi (w tym momencie nogi odmawiały nam już posłuszeństwa), by dotrzeć do rzymskiego amfiteatru. Składa się on z areny, na której początkowo mogło zasiąść nawet 18 tys. widzów. Obecnie miejsca nie są zachowane. Widać jedynie trawę. 










Pod areną znajdują się piwnice. Stamtąd za pomocą podciągników wychodzili występujący na scenie. Zabezpieczały one również przed zalaniem areny, gdyż osiadała tam (i osiada do dziś) woda gruntowa.






Dookoła znajdują się klatki dla zwierząt z kratami.


























Z tego miejsca można podziwiać widok na winnice.



























W amfiteatrze nie spędziliśmy zbyt dużo czasu, a bilet wstępu kosztował nas 5 euro za osobę. Każdy sam powinien sobie odpowiedzieć, czy ta atrakcje jest warta takiej ceny. Tunelami wyszliśmy z tego miejsca i powróciliśmy na starówkę.




Przed rzuceniem się w wir zakupów naszą uwagę zwróciła jeszcze nietypowa fontanna o nazwie Handwerkerbrunnen. Przedstawia ona rzemieślników przy pracy.




Już ze Starego Miasta wyszliśmy obładowani przeróżnymi zakupami. Dotarliśmy do samochodu, po czym wybraliśmy się jeszcze na małe spożywcze zakupy do centrum handlowego. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy już zatrzymywać się w hotelu, tylko dojedziemy do domu. Gdybyśmy tylko wiedzieli, że droga z Trewir do Szwajcarii jest drogą przez mękę... Nasza nawigacja poprowadziła nas przez Francję. Była to niby najszybsza trasa. Nie pamiętam już, ile trwał dojazd, ale nigdy nie zapomnę francuskiej organizacji dróg. Co 500 m mijaliśmy rondo! Droga przypominała raczej polskie drogi pomiędzy małymi miejscowościami, które nie były ani trochę oświetlone i w każdym momencie coś mogło wyskoczyć nam na drogę. Tak skończył się nasz wyjazd.

Poprzednie relacje:
Colmar - LINK
Nancy - LINK
Luksemburg - LINK

Czy ktoś z Was był w tym mieście? Które niemieckie miasta najbardziej zapadły Wam w pamięci?


11 komentarzy:

  1. Pięknie ;) z chęcią wybrałabym się na podobną wycieczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę piękna architektura :) Jest co zwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam! Dużo atrakcji, ta brama na pewno warto zobaczenia no i ogrody również przykuły moją uwagę :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie tam jest, jest co zobaczyć. Obserwuję i pozdrawiam, zapraszam też do mnie ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w tym ciekawym mieście, ale sporo lat temu. Do rzymskiego amfiteatru jednak nie trafiłam. Bardzo ładnie miasto pokazane na zdjęciach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak pięknie <3
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudnie, musisz kochać podróżować! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. nawet nie wiedziałam, że ten Trewir taki piękny jest. ;) trzeba by się wreszcie wybrać do naszych zachodnich sąsiadów, bo jakoś ciągle jest mi tam nie po drodze i takie właśnie cudne miejsca mnie omijają. ;)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Niemcy mają swój urok. Te ich miasteczka są ciekawe, nawet jeśli są małe to coś tam w nich można znaleźć. Choć nie są może wówczas miejscami na 2-3 dni, a na jednodniową wycieczkę właśnie. Przez Trewir przejeżdżałam, a od dawna już znajduje się on na mojej liście miejsc do zobaczenia. Autobusy już sprawdzałam, ale oczywiście nadal z mojej miejscowości nic w tym kierunku nie jeździ, więc nadal Trewir musi poczekać :p Widziałam z samochodu jakąś bramę, rzekę która zrobiła na mnie największe wrażenie (szczególnie widziana z góry z której zjeżdżaliśmy) i w ogóle podobało mi się tam. Te wszystkie winnice w okolicy. Ajj.
    Mnie najbardziej w pamięć zapadł Berlin, Gronau i hmm. Chyba Bocholt. Ooo i jeszcze Rees. W sumie widziałam już sporo miejscowości niemieckich, ale większość do siebie podobnych albo małych takich.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...