piątek, 11 września 2015

Szwajcaria - ciekawostki i dziwactwa #8 - Czego nie kupisz w Szwajcarii...

Moi drodzy!
Z pewnością ciekawostek związanych ze Szwajcarią oraz różnic w życiu tutaj i w Polsce jest nieskończenie wiele. Dzisiaj chciałabym jednak poruszyć temat, który będzie dla mnie dość sentymentalnym wspomnieniem. Stworzyłam listę rzeczy, których nie znajdziecie, przyjeżdżając do Szwajcarii, a których mi osobiście bardzo brakuje.

Czego nie znajdziesz w Szwajcarii?

1) Chipsy (głównie Lays'y)

Może zabrzmieć to śmiesznie, ale gdy ktoś wejdzie na polską imprezę z Lays'ami jest automatycznie najlepszym kumplem w towarzystwie ;) Lays'y to towar bardzo ekskluzywny, o czym świadczy sam fakt, że często Polacy próbując sprzedać swoje rzeczy nie chcą za nie pieniędzy, lecz właśnie paczkę chipsów.



Jak wygląda kwestia tej słonej przekąski w Szwajcarii? Znajdziemy tutaj głównie 3 smaki: ziemniaczane, solone i paprykowe. Wyboru zbyt dużego nie ma, a i smak pozostawia wiele do życzenia.

2) Kiszone ogórki / kiszona kapusta

Spotkałam się ze stwierdzeniem Szwajcara, że „Przecież to jest zepsute!”. W całym kraju nie znajdziemy tego rarytasu, którym są ogórki kiszone. Ktoś powie pewnie, że można zrobić je samemu, lecz jest to równie ciężkie, gdyż na szwajcarskim rynku ze świecą szukać ogórków małosolnych, gałązek kopru, czy surowego chrzanu.



W związku z kapustą kiszoną sytuacja wygląda trochę inaczej. W większych supermarketach znajdziemy produkt zapakowany w maksymalnie 500-gramowe opakowania (należy szukać nazwy Sauerkraut). Problem jest taki, że niezbyt przypomina smakiem naszej kapusty. Z własnego doświadczenia powiem, że nadaje się do bigosu, ale jako surówka do obiadu już nie.



3) Pierogi ruskie

Czyli moje ulubione danie! Samo ciasto na pierogi oczywiście da się zrobić wszędzie. Można wypełnić je owocami i również się zajadać. Jednak pierogów ruskich, a ściślej mówiąc farszu nie da się już przygotować, z powodu braku twarogu! Dostępny w Szwajcarii Quark ma konsystencję rzadkiego jogurtu (w niektórych rodzajach pływają w nim białe, drobne kuleczki). Produkt traktowany jest raczej jako coś, czym posmarować można chleb.



4)  Gruszki

I tutaj powinna podnieść się fala bojkotu. Jak może tam nie być gruszek?! Prostuję! Gruszki oczywiście można kupić, lecz są to zupełnie inne gruszki niż te, które tak doskonale znamy. Zdecydowałam się umieścić ten owoc w całym zestawieniu, gdyż już od ponad roku, wchodząc do każdego sklepu rozglądamy się za żółtymi, miękkimi gruszkami. Na co natrafiamy? Twarde, zielone i bezsmakowe owoce, które ciężko nazwać pysznością.



5) Produkty cukiernicze

Uwierzcie mi, gdybym w tym momencie (po upływie 9 miesięcy od ostatniej wizyty) pojechała do Polski, moje pierwsze kroki skierowałabym do cukierni. Jednym z przyjemniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa są drożdżówki, które pojawiały się praktycznie na każde śniadanie. W tym kraju niestety szczytem słodkich przekąsek są rogale z czekoladą (Croissant), maślane bułki, czy tzw. Vanille Plunder (na zdjęciu). Nie twierdzę, że są one złe, ale nijak się mają do drożdżówek z makiem, serem czy budyniem, eklerów, gniazdek, jagodzianek itp. łakoci.




6) Kiełbasa

Mieszkając w Polsce nienawidziłam kiełbas tj. Śląska czy Krakowska. Obecnie zajadam się nimi niesamowicie, gdy tylko ktoś takową przywiezie. W Szwajcarii występuje bardzo niewielki wybór kiełbas. Większość z nich to tzw. Wienerli, które przypominają parówki z hot dogów. Niestety kiełbas z charakterem – brak!




7) Sklepy mięsne

Jeśli już poruszyłam temat mięsa, nie sposób nie wspomnieć o sklepach mięsnych, które w Polsce widuje się na każdym osiedlu. W takim sklepiku znajdzie się zawsze znajoma pani, która odłoży nieco świeżego schabiku czy pół kg mięsa mielonego, które kupuje się co tydzień... Cóż, pozostaje tylko westchnąć. W mojej okolicy nie widuje się tego typu sklepów. W większych supermarketach istnieją działy, gdzie stoi Pan za ladą i tnie mięso (podobnie jak w Polsce). W takim miejscu miałam nawet okazję pracować przez jakiś czas, a więc mogę śmiało powiedzieć, że jakość mięsa pozostawia tam wiele do życzenia, a cena jest wyjątkowo wygórowana. Asortyment na takim dziale jest również nieco okrojony.



8) Bułka tarta

Wydaje mi się, że jest to jeden z produktów w polskiej kuchni, którego nie wypada nie mieć. Od 4 lat z każdego wyjazdu do Polski przywożę kilka opakowań mojej ulubionej bułki tartej. W szwajcarskich supermarketach rzuci się nam w oczy Paniermehl, którą tłumaczy się właśnie jako ten produkt. Smak jest jednak nieco inny (czytaj: okropny). Być może źle trafiłam, lecz ostatecznie całkowicie się zniechęciłam.



9) Galaretki / Budynie / Kisiele

Napis „Gelée”, który oznaczać ma galaretkę, znajdziemy częściej na opakowaniach słodyczy zawierających galaretki pokryte cukrem, ewentualnie na słoikach z marmoladą. Galaretki, które używamy np. do serników na zimno w tym kraju nie występują.



Nie ma tutaj również kisieli ani żadnego produktu, który mógłby je zastąpić.

Jeśli chodzi o budynie, to w tym miejscu miła niespodzianka. Podobny smak dostaniemy pod nazwą Pudding. Problemem jest jedynie to, że jest on często sprzedawany w większych opakowaniach (a nie na jedną porcję), wybór smaków jest ograniczony do czekoladowego, waniliowego i karmelowego oraz nie można rozrobić go z wodą. Do sporządzenia deseru należy dodać minimum mleko.



10) Kasza

O ile kasza manna i kukurydziana jest dość powszechnie dostępnym produktem, to już kaszy jęczmiennej czy gryczanej nie zauważyłam na żadnej półce.



11) Soda oczyszczona

Pomimo tak szerokiego zastosowania tego środka, w Szwajcarii nikt o nim nie słyszał. Tym samym znajduje się on na mojej liście niezbędników z Polski.



12) Drogerie

Jako kobieta ubolewam nad tym faktem strasznie. Niestety Rossmann nie dotarł do Szwajcarii. DM, jak być może się orientujecie, dostępny jest tylko w Niemczech. Gdzie zakupić możemy kosmetyki w Szwajcarii? Do wyboru mamy dwa sklepy noszące miano drogerii: Müller i Manor. Müller jest tą samą drogerią, która występuje w Niemczech, z tym że ceny mają o ponad połowę większe, Manor z kolei to przede wszystkim luksusowe marki. Poza tym jesteśmy zmuszone do zakupów kosmetycznych w supermarketach... . W dyskontach typu Otto's czy Dener istnieje szansa na znalezienie najpospolitszych marek w promocyjnych cenach (najczęściej 3 w cenie 2 itp.).



Mam nadzieję, że temat ten nie zostanie zakończony wraz z postawieniem przeze mnie kropki, lecz będzie kontynuowany dyskusją w komentarzach :)

Czego brakowałoby Wam z mojej listy? A jeśli nie mieszkacie w Polsce, których produktów nie dostaniecie w Waszych krajach? Jak radzicie sobie z ich brakiem? A może moglibyście polecić ich zamienniki? 


32 komentarze:

  1. Wow! To wielu rzeczy tam nie ma. Nie spodziewałabym się tego :) Stwierdzam, że chyba nie chciałabym tam zamieszkać hehe :P Najbardziej to by mi chyba brakowało twarogu, bo go uwielbiam :) W sumie to wielu rzeczy by mi brakowało :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna, nie masz ogóreczków ;( i pierożków ( i bułeczek drożdżowych. Jak tu przeżyć powiedz? :) Mi by ciężko było. Szczególnie to bez tych pierogów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej brakowałoby mi właśnie twarogu oraz bułki tartej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. co do chipsów - wygląda na to, że mają tam najlepsze smaki :D
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie to było przeczytać i dowiedzieć się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To Ci powiem,że nie wiedziałam o takich rzeczach:p Jeszcze produkty cukiernicze jakoś bym przebolała, ale pierogi ruskie?;p mama by mi paczkami musiała wysyłać haha:d chociaż wolę domowe niż kupowane:p chipsy ograniczam, ale czasem trzeba zjeśc:p no a co do ogórków i kapusty - no ja kocham i nie wyobrażam sobie życia bez nich:p

    OdpowiedzUsuń
  7. przecież twaróg łatwo zrobić samemu.Mleko w Szwajcari jest bardzo dobre.Mi w Irlandii też brakowało drożdżówek a te z Polskich sklepów to były buły a nie pyszne drożdżówki.Znalazłam przepis w necie i zrobiłam sama z budyniem i kruszonką.Pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aha i jeszcze dodam.Mi się smak zmienił i twaróg Polski nie wydaje mi się taki pyszny jak kiedyś.Smietanę,mleko i masło jak i sery żółte wolę Irlandzkie.Jogurty też.A kapustę kiszoną robię sama bo nawet Polskie w słoikach czy foli są wstrętne z konserwantami,kwaskiem cytrynowym,czy octem.Fuj!!! Jedynie ogórki kupuję z Krakusa kiszone jedyne zjadliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba nie mogłabym zamieszkać w Szwajacari - brakowałoby mi stanowczo zbyt dużo rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że podobnie jest w rejonie w Niemczech, w którym mieszkają moi rodzice. Oni także uskarżają się na brak bułki tartej oraz ogórków małosolnych czy dobrych kiszonych rzeczy. Bo niestety tam się ich nie znajdzie. Drogerie są - właśnie jest i DM i jeszcze jakaś inna, mniejsza. Gruszki też są zielone, jednak nawet słodkie. Budynie też występują w takiej postaci jak u Ciebie, natomiast za kiślami i galaretkami się nie rozglądałam, więc ciężko mi powiedzieć. Jest natomiast Ptasie Mleczko z Wedla w Kauflandzie i kilkanaście innych produktów, jak na przykład kasze, więc to jest plusem, gdy nagle zachce się czegoś z Polski. Asortyment polski jest jednak bardzo mały, ale i tak ptasie mleczko potrafi człowieka podnieść na duchu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy granicy niemiecko-szwajcarskiej (po niemieckiej stronie) mam cale szczescie troche wiekszy wybor + sklep z polskimi produktami, wiec od czasu do czasu mozna poszalec :)

      Usuń
  11. dziwna ta Szwajcaria aż zaczęłam się zastanawiać co oni w ogóle jedzą ha ha ale najlepsze ich omija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwajcaria jest we wszystkim neutralna - nawet w jedzeniu ;)

      Usuń
  12. Moc ciekawostek, o których nie miałam pojęcia!!! Jednak oprócz tych rzeczy Szwajcaria ma wiele innych rzeczy, których u nas niestety nie ma i daleko nam do niej... Zatem możesz pokazać znajomym nasze regionalne produkty i zabłysnąć podczas jakiegoś spotkania. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie, nie przecze, ze jest inaczej :)

      Usuń
  13. Wow, naprawdę bardzo interesujący post. Ja bardzo lubię chodzić w Niemczech do Mullera, ale widzę, że w Szwajcarii lepiej go unikać o ile nie narzekamy na nadmiar gotówki. Najbardziej zdziwiły mnie ciekawoski dotyczące kaszy i bułki tartej, to serioo dziwne.
    Serdecznie zapraszam na przegląd 832 stonnicowego (najważniejszego w roku) wrześniowego numeru Vogue USA z Beyoncé na okładce. Będą sesje, dużo pięknych kampanii reklamowych i newsów ze świata mody, kultury i sztuki!
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe informacje ! Szczególnie ta z Leysami ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyczny post, oj pierogów ruskich brakowałoby mi i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo matko... zaskoczyłaś mnie tymi faktami. W życiu bym się nie spodziewała...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej. Jestem bardzo, ale to bardzo zaskoczona. Myślalam, że to kraj, który ma wsystko. Szczególnie zdziwiło mnie też mięso, które pozostawia wiele do życzenia. Co jak co, ale mięso musi być dobre. No i te chipsy... co to za impreza bez dobrych chipsów. Nie wiem czy mogłabym tam mieszkać . ;D

    http://iknowhathis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy wpis! Wielu faktów bym się nie spodziewała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. witaj w klubie Kochana! w austrii nie ma pierogow, ani ogorkow, mieso przykre jakosciowo, laysy? marzenie tak jak kisiele i galaretki, no coz...
    a müllera tez mamy ale ja go bardzo lubie, maja ogromny wybor!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dość mocno mnie zaskoczyło to, że w sumie nie ma w Szwajcarii drogerii, jakoś mięsa czy brak takich słodkości jak kisiel. A w ogóle jak można żyć bez pierogów ruskich i kiszonek?

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawy post, nie spodziewałam się czegoś takiego ;)
    Zapraszam do mnie: bondel-natalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Żadna to nowość, że żarcie na zachodzie jest beznadziejne.
    Od czasu fascynacji zachodem u nas też zeszło na psy.

    OdpowiedzUsuń
  23. faktycznie brak twarogu doskwiera chyba kazdemu, jednak Sode Oczyszczona mozna znalezc i w Dennerze, w Migrosie i przypuszczam ze w innych sklepach tez. Szukaj pod nazwa Natron.;) Pozdrawiam i czekam na wiecej ciekawostek.

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie wróciłam z Polski, przywiozłam sobie 1 kg pierogów ruskich, dwa opakowania twarogu, kisiele i budynie :) Chociaż raz robiłąm tu ruskie z Quarkiem (najtańszym z Migrosa), i nie był złe. Co do kasz - całkiem spory wybór jest w AllNatura - jest jaglana, gryczana, perłowa itd., część z nich widzę też w zwykłym Migrosie koło siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bede zazdroscic, bo niedlugo sama jade, wiec telefon juz byl do babci, by kleila pierogi :D

      Usuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...