sobota, 25 lutego 2017

Jedz, pij, żuj #9 - Praliny Wedla

Nigdy nie ukrywałam, że jestem okropnym łasuchem. Jeśli miałabym stanąć w jednej z grup, mogących przez całe życie jeść czekoladę lub chipsy i paluszki, zdecydowanie wybór padłby na pierwszą grupę. W ciągu ostatnich kilku lat moje wymagania co do produktu, jakim jest czekolada, znacznie wzrosły. Na palcach jednej ręki mogę policzyć marki czekolad, które kupuję i chętnie jem. Wśród polskich czekolad często sięgam właśnie po markę Wedel. Tym większą poczułam radość, gdy okazało się, że zaproponowano mi przetestowanie ich najnowszego produktu – pralin.

Czy warto kupić praliny Wedla?




 O marce Wedel

E.Wedel to najstarsza polska marka, produkująca czekoladę, która istnieje na rynku słodyczy od ponad 160 lat. Została założona przez Karola Wedla, a obecnie jest częścią japońskiego koncernu Lotte. Produkty takie jak ptasie mleczko, torcik wedlowski, mieszanka wedlowska, wafle, czekolady czy batony są w Polsce znane i lubiane od lat.

 O produkcie

W moje posiadanie weszło pudełko, zawierające 3 opakowania wedlowskich pralin. Do spróbowania przysłano mi wszystkie dostępne smaki. Wersje nazwano Classic, Dark oraz Fusion. Każda z nich zawierała dodatkowo po 3 kolejne smaki. Zgaduję, że widzieliście już w sklepach te praliny. Podczas mojego krótkiego pobytu w Polsce wielokrotnie natrafiałam na nie w różnych supermarketach. O ile się nie mylę, cena jednego opakowania tych słodkości wynosiła 13,99 zł. Każde pudełeczko zawiera 192 g. Ze względu na różną wagę pojedynczych pralinek ich ilość w jednym opakowaniu nie jest taka sama i waha się pomiędzy 15 a 20. 




Opakowanie


Kwadratowe opakowanie z przykrywką prezentuje się bardzo ładnie i z pewnością nadaje się na prezent. Górna, zdejmowana część przyklejona jest do dolnej przy pomocy klejącej taśmy w kształcie kwiatka. Poza charakterystycznym designem i typowo wedlowskimi połączeniami kolorystycznymi wyróżnić można ciekawe wnętrze pudełka: na białym tle znajduje się logo marki. Ogromnym plusem jest to, że każda czekoladka zapakowana jest osobno. Wygląd papierka wieńczącego pralinkę jest w każdym przypadku taki sam, różnią je jedynie kolory, które oznaczają konkretne smaki. Przedstawione na opakowaniu czekoladki doskonale pokrywają się z tym co znajdziemy w środku.



Wersja Classic
Smaki: Tiramisu, Panna Cotta, Crème Brulée


Klasyczna wersja czekoladek zawiera pralinki o smaku znanych deserów. Czy smakują one rzeczywiście jak wspomniane desery? Jest to kwestia sporna, ale składniki nadzienia przypominają je. Głównym składnikiem jest dobrej jakości, mleczna czekolada, okalająca nadzienie. W skład nadzienia w każdym przypadku wchodzi waniliowa masa oraz część, nadająca smak.


W przypadku Tiramisu w podstawie czuć dodatkowo chrupiące elementy. Do przygotowania tej pralinki użyto ciasteczek o smaku amaretto, co czuć chociażby w zapachu czekoladki (ma lekko rumowy aromat). Panna Cotta to waniliowa masa w połączeniu z galaretowatym nadzieniem o malinowym smaku. Crème Brulée – w moim odczuciu najlepszy smak w tej wersji – posiada bardzo dobry karmel, który rozpływa się w ustach. W waniliowej podstawie znajdują się dodatkowo płatki karmelowe.

Wersja Dark
Smaki: Chocolate Mousse & Orange, Lemon Tart, Pavlova Dessert


Jak sama nazwa wskazuje te praliny oblane zostały gorzką czekoladą, co dla mnie jest zdecydowanym plusem. Nie są one aż tak bardzo słodkie, więc dla wielbicieli gorzkiej czekolady będą wyborem najlepszym z możliwych. Spośród smaków w tym pudełku najmniej zasmakowała mi pralinka Chocolate Mousse & Orange. Była ona do granic możliwości gorzka i pomimo że lubię ten rodzaj czekolady to nie miałam przyjemności z jej jedzenia. Mus znajdujący się w górnej części składał się również z gorzkiej czekolady, a waniliowa podstawa kryła ponoć kawałki pomarańczy, lecz zupełnie nie byłam w stanie ich wyczuć.


Lemon Tart to zdecydowanie mój smak. Czekoladka ma intensywny cytrynowy zapach, który powoduje obudzenie ślinianek. O dziwo nie jest ona wcale kwaśna, a w środku znajduje się żelowy, cytrynowy mus, który tworzy fajne połączenie z czekoladą. Jedząc Pavlova Dessert, miałam wrażenie, jak gdybym już jadła tę pralinę. Jest ona bowiem bardzo podobna do Panna Cotty z wersji Classic. Różnicą jest jedynie gorzka czekolada, zamiast mlecznej, a w masie waniliowej wyczuwa się mnóstwo chrupiących kawałków (być może są to kawałeczki bezy?).

Wersja Fusion
Smaki: Caramel & Nuts, Dulce de Leche, Cocoa & Orange


W tej wersji znalazły się dwa połączenia smakowe, w których się zakochałam. Caramel & Nuts to wyborna, pachnąca kakao pralinka, która na spodzie ma tym razem czekoladową masę. W niej zaś zatopione są duże kawałeczki chrupiących orzeszków. Górne nadzienie stanowi lekko słony karmel. Całość przypomina w smaku Snickersa, ale jest o wiele lepsza. Dulce de Leche zawiera znajome smaki: waniliową masę jako podstawę i płynny karmel na górze czekoladki. To połączenie jest jednakże delikatne i mogę śmiało powiedzieć – wyborne! 



Czekoladka, która była najgorsza ze wszystkich dziewięciu rodzajów jest (zarówno dla mnie, jak i dla mojego narzeczonego) Cocoa & Orange. Połączenie czekolady i pomarańczy jakoś do mnie nie przemawia. Pralinka składa się z jednolitej masy czekoladowej, która nafaszerowana została kawałkami suszonej pomarańczy. Polecałabym tylko, jeśli ktoś lubi ten składnik. 

Podsumowanie


Moja opinia na temat pralin Wedla jest bardzo pozytywna. Jest to pyszna, słodka przekąska, która wystarcza mi, by ugasić czekoladowe pragnienie. Pralinkami poczęstowałam również moich najbliższych, którzy zgodnie stwierdzili, że są one bardzo dobre. Na uwagę zasługują nie tylko ciekawe połączenia smakowe, ale także dobrej jakości czekolada. Spośród wszystkich smaków moimi ulubieńcami zostały Caramel & Nuts oraz Dulce de Leche. Wyróżniłabym również Lemon Tart oraz Pavlova Dessert. Z wersji Classic najbardziej przypadł mi do gustu Crème Brulée. Jeśli miałabym kupić jedno z pudełeczek zdecydowałabym się na pewno na wersję Fusion. Mimo obecności najgorszego ze smaków, dwa pozostałe przebijają całą resztę. Idealnym połączeniem byłaby dla mnie zamiana Cocoa & Orange na Lemon Tart. Serdecznie polecam spróbowanie tych pralin!
























Czy spróbowaliście już pralin Wedla? Który smak najbardziej odpowiada Waszym kubkom smakowym? Czy często decydujecie się kupić słodycze Wedla?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...