niedziela, 3 grudnia 2017

Blogmas #3: Świąteczna gorączka i kilka nowości kosmetycznych

Sklepy zaczynają być już coraz bardziej oblegane, a w powietrzu czuć tę świąteczną nerwowość. Przyznam Wam szczerze, że w okresie przedświątecznym z chęcią nie patrzyłabym nawet w stronę centra handlowego, gdyby nie to, że w nim pracuję... Nie wiem, czy kiedykolwiek wyjawiłam tę tajemnicę na blogu, ale nie wstydzę się tego, że pracuję w handlu. Nie jest to jakiś wielki market, a jedynie mały sklepik z importowanymi smakołykami, ale mimo to odczuwam bardzo tę świąteczną gorączkę.

Ba! Powiedziałabym nawet, że odczuwam ją bardziej niż większe sklepy. Podczas gdy markety otwierają wszystkie możliwe kasy, ja często bywam w sklepie sama (ze względu na jego rozmiar i ilość jednej kasy jestem do tego wręcz zmuszona). Wyobraźcie sobie zatem jak muszę być zmęczona po 6 h pracy i obsłużeniu 350 klientów... Jeśli ktoś nigdy nie miał do czynienia z takim zajęciem, nie może zrozumieć, jak ciężka bywa praca z ludźmi. A już zwłaszcza przed Świętami!

Święta to magiczny czas, spędzony w spokoju w gronie najbliższych – taki obraz płynie przynajmniej z reklam i filmów, ale czy któryś z producentów takich sielankowych wyobrażeń zajrzał w okresie przedświątecznym do centra handlowego? To, co tam się dzieje, to dopiero dobry pomysł na stworzenie filmu akcji! Istne polowanie zaczynające się od akcji Black Friday, które zazwyczaj nie ma nic wspólnego z rabatami, poza naklejeniem magicznej naklejki –10% na szybie sklepu. Przepychania, wydzieranie sobie produktów z rąk, zgubione w centrach handlowych dzieci. À propos dzieci – w tym ciężkim okresie ja osobiście zrezygnowałabym z zabierania pociech do sklepów, zwłaszcza po tym, gdy byłam świadkiem prawie stratowania dziecka, które upadło i znalazło się pod nogami przechodzącego tłumu, który napierał, nie zwracając na nie uwagi.

Inna sytuacja wywołała u mnie taki szok, że skwintowałam ją nerwowym śmiechem. Tuż przede mną szła kobieta z torebką w ręce (co ważne: torba ta miała długi pasek do zawieszenia na ramię, ona jednak trzymała ją za krótszy uchwyt i owy pasek ciągnęła po ziemi). W pewnym momencie mężczyzna idący naprzeciwko wszedł nieszczęśliwie w tę pętlę, którą na podłodze stworzył przez ułamek sekundy pasek. Mężczyzna szedł w jedną stronę, kobieta w drugą i MASZ! Nieszczęście gotowe! Facet przewrócił się na podłogę sklepu, nosem uderzając o posadzkę. Reakcja kobiety była bezbłędna: wyszarpnęła zaplątany w nogę pasek torebki i zaczęła go nią uderzać!

Ludzie są w tym okresie okropnie nerwowi. Byle głupstwo potrafi wyprowadzić ich z równowagi. Najbardziej widać to właśnie po klientach sklepów, którzy w grudniu zmieniają się nie do poznania. Na co dzień mili i uśmiechnięci przed Świętami nie uraczą nawet słowem dzień dobry czy dziękuję. Wszyscy się spieszą, wydają mnóstwo pieniędzy, a potem wyklinają, bez szacunku traktując drugiego człowieka. Czy na tym ma polegać ta magia Świąt? A może do sławetnej magii zaliczyć mam ten burdel w sklepach, gdzie towary leżą dosłownie wszędzie, a kłęby kurzu i brudu walają się po podłogach, bo pracownicy nie nadążają z ich sprzątaniem? Ale to nieważne, przecież na środku centrum stoi choinka i z głośników leci świąteczna melodia.

Będąc w jednym z marketów, do którego chodzę co tydzień, spoglądam przypadkiem na wózek kobiety obok. Czy idzie wojna? Wózek wypełniony po brzegi 6 skrzynkami wody. Z przerażeniem odkrywam, że drugi wózek również należy do niej, a mąż (tak podejrzewam) już krzyczy z daleka, że zdobył trzeci. Jeśli nie pójdziesz do supermarketu z samego rana, to marne szanse, że około 15:00 zastaniesz jeszcze jakieś towary. Rozumiem Święta, a nawet zamknięcie sklepów na trzy dni, ale żeby robić od miesiąca zapasy, jak gdyby szykowało się na najazd przybyszów z obcej planety albo atak nuklearny?

Nie. Gdybym nie musiała, moja noga nie postanęłaby w żadnym sklepie. Prezenty świąteczne udało mi się zakupić w całości w listopadzie przed tą całą gorączką. Jeśli muszę coś kupić, to zazwyczaj obmyślam wszystko w domu i idę tylko do jednego sklepu, gdzie powinnam to załatwić. Mowy nie ma o szlajaniu się po sklepach i traktowaniu tego jako spędzenie czasu wolnego. Jest przecież tyle ciekawych form wypoczynku niż ganianie po centrum handlowym.

By pozostać w tym zakupowym klimacie, mam Wam do pokazania kilka nowości kosmetycznych. Część z nich została przywieziona z Włoch, lecz nie miałam jeszcze szans pokazania tych produktów. Inne są zwyczajnymi zakupami, wynikającymi z potrzeby. Nadal staram się wykańczać zapasy i nie dokupować nowych kosmetyków, co wychodzi mi nie najgorzej.

Żele pod prysznic
L'erboristica Mousse Doccia Coco – żel kokosowy
Tesori d'Oriente – China Orchid – chińska orchidea























Antybakteryjne mydło w płynie
Neutro Roberts
Opakowanie 2 w 1


W Primarku porwałam maskarę do rzęs, która kosztowała zaledwie 1,50 euro. Koszt żaden, więc chciałam się przekonać, czy w ogóle zadziała.

Maskara Amplified
False Lash Mascara


Również we Włoszech natrafiliśmy na naszą ulubioną markę gąbek peelingujących, których zapas kupujemy zawsze w Polsce. Na tym dziale odnaleźliśmy rękawice do peelingu, które wzięliśmy w ilości 2 szt.

 Rękawice do peelingu
Aqua Massage Fantasy


Patyczki do uszu z bio bawełny
Migros


Mój mąż wykończył cały zapas srebrnej wersji dezodorantu Nivea Men, której najczęściej używa, i nie mając innego wyboru musiał kupić coś innego. W jego ręce trafiły zatem trzy inne rodzaje od marki Nivea.

Antyperspiranty w sprayu Nivea Men
Fresh Active, Cool Kick, Protect&Care


Oczywiście najbardziej wyczekiwanym kosmetykiem był kalendarz adwentowy, który szedł do mnie aż z Holandii. By załapać się na darmową przesyłkę, musiałam zrobić zakupy za 80 fr, a jako że kalendarz kosztował 79, byłam zmuszona dorzucić do koszyka chusteczki nawilżające, co w rezultacie i tak było tańszą opcją niż zapłacenie przesyłki.

Rituals
Kalendarz adwentowy
Chusteczki nawilżające 



W dużych supermarketach w Szwajcarii bardzo często organizowane są jakieś akcje promocyjne. Będąc na cotygodniowych zakupach wpadliśmy do Coop City, gdzie kręcąc kołem można było wygrać rabaty na produkty dezynfekujące. Od niechcenia zakręciłam kołem i okazało się, że zgarnęłam główną nagrodę, jaką była duża butla żelu dezynfekującego do rąk. Taki produkt zawsze się przyda ;)

Żel dezynfekujący
Sterillium Gel
Coop City


Ze sklepu wyszłam ostatnio z dwoma opakowaniami produktów do higieny jamy ustnej. Tym razem do użycia nie weszła pasta Elmex a Sensodyne w wersji Fluorid z zielonym motywem. Nadal szukam w Szwajcarii dobrego płynu do płukania. Niestety płyn Meridol już po trzech pierwszych użyciach poszedł w odstawkę. Żaden z produktów tej marki nie jest dla mnie odpowiedni. Najwidoczniej mają w sobie jakiś składnik, który bardzo źle na mnie działa.

Płyn do płukania jamy ustnej Meridol
Pasta do zębów Sensodyne Fluorid




















Zdecydowanie najszybciej zużywam szampony i odżywki do włosów, więc nastąpiła pora, by zakupić coś nowego. Trafiłam na promocyjne opakowanie szampon + odżywka marki Gliss Kur. Wybór padł na wersję Liquid Silk. Miejmy nadzieję, że dobrze się sprawdzi.

Szampon i odżywka
Gliss Kur Liquid Silk


A co Wy sądzicie o tej świątecznej gorączce zakupów? Czy także wpadliście w jej wir? 

12 komentarzy:

  1. Moja mama pracuje jako kierownik sklepu i okres przedświąteczny to dla niej straszny młyn więc rozumiem o czym mówisz. Ludzie dla zwykłej promocji i rzeczy materialnych tracą głowę a są znacznie ważniejsze rzeczy zwłaszcza w święta Bożego Narodzenia:)
    Duo wytrwałości na ten miesiąc! :)
    P.S. W Twoim kalendarzu z Rituals zakochałam się i śledzę na bieżąco !

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne nowości czekam na recenzję. Może wzajemna obserwacja?
    Klaudiaonelive Blog<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co, ja od Mikołajek staram się unikać marketów jak mogę... bo zaczyna się piekło, którego nie mam zamiaru być członkiem;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio z zakupami nie szaleję, bo już planuje jakiś prezent na święta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super nowości :)
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2017/12/otwarcie-perfumerii-iperfumy-by-notino.html

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba jeszcze skocze po ten kalendarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też pracuje w handlu od jakiegoś czasu i w weekendy to jest istny młyn! Nie chce nawet myśleć o okresie przedświątecznym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko nie wizyty w sklepach w okresie przedświątecznym. Masakra. Teraz w niedzielę musiałam iść po prezent dla chrzesniaczki a że akurat przypadła niedziela handlowa to ludzie normalnie oszaleli. Tłum jakby jutro były już święta i wszyscy szukali prezentów na ostatnią chwilę. Taaa, te zapasy, bo trzy dni nieczynne sklepy są świetne. W Niemczech też tak jest :p Ta pani od torebki haha, zabawne ale i przerażające...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...