sobota, 6 maja 2017

Relacja z Czech #1 - Czy warto wyjechać w podróż przedślubną?

Od kilku miesięcy zastanawialiśmy się, jak rozwiązać sytuację z wyjazdem w podróż poślubną. Na każdym kroku pojawiały się pytania, dokąd wyjedziemy po ślubie i standardowa reakcja: Jak to?! WY nigdzie nie wyjeżdżacie? Znajomi nawet przekomarzali się z nami, że jedziemy w jednostronną podróż do Szwajcarii. Problem polegał na tym, że nie byliśmy w stanie dopasować naszych urlopów w taki sposób, by ślub znajdował się po środku wolnego. Mieliśmy do wyboru przyjechać dzień przed ślubem i mieć później prawie 2 tygodnie urlopu lub spędzić dwa tygodnie na dopięciu ostatnich przygotowań i następnego dnia po ślubie wracać do domu. Wyznając zasadę: Przezorny zawsze ubezpieczony, zdecydowaliśmy się na drugą z opcji, tym samym rezygnując z podróży poślubnej. Dla nas również nie była to optymistyczna sytuacja. W końcu każdą wolną chwilę staramy się poświęcić na wyjazd i poznanie nowych miejsc, a tu – przy tak zacnej okazji, jaką jest własny ślub – odpuszczamy? Po wielu debatach doszliśmy do wspólnego porozumienia: wyjeżdżamy w podróż przedślubną!

Dokąd się udaliśmy i czy ta podróż niosła za sobą wiele pozytywów? 
Przekonacie się z tego postu!




Przy wyborze miejsca mieliśmy tylko jeden warunek. Chcieliśmy, by miejsce, do którego się udamy, leżało po drodze ze Szwajcarii do Polski, byśmy nie musieli nadrabiać dużej ilości kilometrów. Jednogłośnie wybraliśmy Czechy, które osobiście uwielbiam i mogłabym jeździć tam co tydzień. O miejscowości Karlovy Vary nie wiedziałam zbyt wiele. Może tylko tyle, że jest to swego rodzaju kurort ze źródłami i przyjeżdżają tam znane osobistości. Już wpisując nazwę miasta w znaną wyszukiwarkę, moim oczom okazały się piękne kamieniczki, a ja przepadłam i rozpoczęłam przygotowanie naszego wyjazdu.

Do Czech udaliśmy się dokładnie dwa tygodnie przed ślubem. Po spisaniu czynności, które musimy jeszcze wykonać, stwierdziliśmy, że wyrobimy się ze wszystkim w tydzień i możemy bez stresu skupić się na zwiedzaniu, nie myśląc nawet o TYM DNIU.

Pakowanie na ten wyjazd było drogą przez mękę. Musieliśmy przygotować się na każdą możliwą pogodę. Zabrać ze sobą ubrania przydatne do zwiedzania, rzeczy na co dzień, coś eleganckiego do założenia na Wielkanoc i w końcu cały ekwipunek ślubny, a to wszystko zmieścić w możliwie jak najmniejszej ilości rzeczy, by nie zabierać połowy wyposażenia mieszkania.




Jakimś cudem udało nam się skompletować wyjazdowe torby i kosmetyczki i wyruszyliśmy w drogę pełną korków. Jak na złość na każdym kroku, gdziekolwiek byśmy nie jechali, musieliśmy swoje odczekać. Tu po raz kolejny świetnie sprawdziła się nasza nowa nawigacja, która wyłapuje korki na trasie i o ile występuje taka możliwość, kieruje nas na alternatywne trasy. Zorientowani w sytuacji drogowej wjechaliśmy w końcu do Czech, gdzie na pierwszej stacji kupiliśmy winietę na autostrady (minimum na 10 dni kosztuje 14 euro). Karlovy Vary położone są niedaleko niemieckiej granicy, jednak akurat do tego kurortu poprowadzony jest kawałek autostrady, przez który nie da się nie przejechać i koniecznie trzeba ową winietę kupić. Cwane posunięcie! 

Pierwszym przystankiem na naszej trasie był bank, gdzie chcieliśmy wymienić pieniądze na czeskie korony. Znamy realia takich miejsc i domyśleliśmy się, ze w samym centrum, w którym się zatrzymywaliśmy, kantory będą mieć bardzo niekorzystne kursy. Jeszcze w domu zorientowaliśmy się, ile mniej więcej powinniśmy dostać za wymianę franka i bogatsi o tę wiedzę wymieniliśmy pieniądze w lokalnym banku. Zachęcam Was do wymiany pieniędzy w jakimkolwiek innym miejscu niż ścisłe centrum tego miasta!




I tutaj dochodzimy do momentu, w którym muszę opowiedzieć Wam o miejscu, w którym spędziliśmy nasz wyjazd. To jemu chciałam poświęcić większą część tego postu, ponieważ pierwszy raz zdecydowaliśmy się na taki pobyt w obcym kraju, a przyznam, że jest to bardzo ciekawa opcja. Korzystając z usług pewnej znanej strony internetowej, jaką jest booking.com, trafiliśmy na miejsce o nazwie Angel's Apartment. Nie jest to jednak hotel, a mieszkanie do wynajęcia. Przystępna cena oraz idealne położenie spowodowały, że zaczęliśmy zastanawiać się nad skorzystaniem z tej oferty. Po sprawdzeniu opinii innych turystów, którzy spędzili tam urlop, zdecydowaliśmy się zaryzykować i po raz pierwszy w życiu wynająć mieszkanie na wakacje.

Krótko po zarezerwowaniu naszego pobytu i wpłaceniu 30% ceny jako zaliczki skontaktował się z nami właściciel, z którym byliśmy wtedy w ciągłym kontakcie. Udostępnił on nam swoje dane, pozostałe informacje na temat miejsca i numer telefonu, pod który mieliśmy zadzwonić, gdy już dotrzemy pod wskazany adres. Kilka dni wcześniej otrzymaliśmy również maila, że mieszkanie będzie gotowe już od godzin porannych, więc jeśli tylko mamy ochotę przyjechać wcześniej, to nie ma z tym problemu. Właściciel włada językiem czeskim i angielskim.



Będąc już pod domem, zadzwoniliśmy do pana Jiriego, który pojawił się w ciągu 3 minut (nie zdarzyliśmy nawet wyjąć walizek z bagażnika). Po krótkim przedstawieniu otrzymaliśmy pełne instrukcje. Zostały nam pokazane wszystkie zakamarki domu, a także do czego służy każdy z kilku podarowanych kluczy (dostaliśmy również klucze zapasowe). Wyjeżdżając w jakąkolwiek podróż, zawsze szukamy miejsca parkingowego, gdzie można będzie zostawić bezpiecznie auto. W tym przypadku ta wiedza nam się nie przydała, gdyż do mieszkania dorzucony jest parking tuż pod domem zupełnie gratis. 

Bardzo miłym zaskoczeniem był dla nas fakt, że właściciel mieszkania zorganizował cały pakiet informacyjny na temat miasta i jego okolicy w języku polskim specjalnie dla nas. Otrzymaliśmy od niego również mapę z zaznaczeniem polecanych restauracji, gdzie nie zedrą z nas pieniędzy. Po sprzedaniu kilku dobrych rad opuścił mieszkanie, a my zachwycaliśmy się samym wyposażeniem. 
























Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, jest to kawalerka z osobną kuchnią i łazienką. Całość nie tylko utrzymana była w nienagannej czystości, ale także znalazły się tam wszelkie niezbędniki, przydatne w życiu codziennym. W pokoju stoi duże małżeńskie łóżko, duża szafa i dwie mniejsze komody. W nich z kolei pełen zapas koców, pościeli i ręczników. Na wyposażeniu mieszkania jest również telewizor z czeskimi kanałami (polecam obejrzeć, bo nawet dramat jest w stanie rozśmieszyć!) oraz radio. Znajduje się tam także sejf oraz wifi.


W odnowionej łazience stoi toaleta, mała umywalka i prysznic, wisi duże lustro i kolejny zapas ręczników. Skorzystać można tam z suszarki do włosów oraz podstawowych kosmetyków (mydło, żel pod prysznic, szampon do włosów były na miejscu). Największe zaskoczenie wiązało się jednak z kuchnią


Oczywiście nic dziwnego, że stoi tam stół z krzesłami, szafki kuchenne czy lodówka. Obecność mikrofali jest również plusem, lecz zawartość szafek przyćmiła wszystko. W tym miejscu można dosłownie poczuć się jak w domu. Duża ilość naczyń (talerze, kubki, szklanki, sztućce), garnków i patelni jest bardzo pomocna przy przygotowaniu domowego posiłku. Wyszukałam tam herbatę, kawę, przyprawy. Igły i nici, nożyczki, folia spożywcza, deski do krojenia, korkociąg – pomyślano dosłownie o wszystkim.


W okolicy znajduje się jeden malutki sklep (jego godziny otwarcia to 8-18), gdzie można zakupić jakieś podstawowe artykuły na śniadanie. Nie ma tam zbyt dużego wyboru, więc polecam raczej wybrać się na zakupy do większego marketu (np. Albert jest oddalony o 1,5 km od domu).

Jeśli chodzi o samo rozliczenie, to tak jak wspominałam, przed przyjazdem wpłaciliśmy 30% ceny wynajęcia mieszkania w euro, a ostatniego dnia pobytu uregulowaliśmy pozostałą część. Mogliśmy zapłacić w euro bądź lokalnej walucie.


W tym miejscu spędziliśmy bardzo udany wyjazd przedślubny. Dlaczego był on taki wspaniały? Ponieważ ani na moment nie pomyśleliśmy nawet o ślubie i dniu, który powoli zaczął przysparzać nam więcej stresu niż radości. Ostatnie przedwyjazdowe dni były koszmarne. Na każdym kroku napotykaliśmy trudności, a lista rzeczy, które nadal trzeba było wykonać przyprawiała nas o zawrót głowy. Podczas urlopu odrzuciliśmy od siebie wszelkie negatywne myśli. Skupiliśmy się na tym, co najbardziej kochamy – na zwiedzaniu. Cieszyliśmy się pięknem tych chwil spędzonych razem, nie wspominając nawet, że coś może się nie udać podczas ślubu. Nasza podróż przedślubna zdecydowanie natchnęła nas całą dawką pozytywnej energii!

Już pierwszego dnia pobytu wybraliśmy się na zwiedzanie jednej z ciekawych atrakcji miasta oraz odwiedziliśmy lokalną restaurację, ale o tym przeczytacie w kolejnym poście!

Czy odwiedziliście kiedyś czeskie Karlovy Vary? Czy korzystaliście już z opcji wynajęcia mieszkania na wakacje?

23 komentarze:

  1. Ostatnio bardzo często czytam o Czechach a moja ochota na zwiedzenie tego miasta ciągle wzrasta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wynajmowałam nigdy mieszkania na wyjazd :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam kiedyś w Karlovy Vary, ale bardzo dawno temu.:) świetne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze moje posty odswieza troche wspomnienia :)

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam w tamtych okolicach. Mieszkania na urlop wynajmowałam, ale tylko w Polsce :D

    OdpowiedzUsuń
  5. chętnie wybrałabym się do Czech ostatni raz byłam ponad 10 lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię Czechy, zwłaszcza część górską :) Jest duży wybór tras, dobre jedzenie, a na dodatek nie jest zbyt drogo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam nigdy w Czechach ;p ale jak będę na pewno skorzystam z wynajęcia mieszkania, jest bardzo ładne a na dodatek właściciel wydaje się bardzo w porządku ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. najważniejsze,że było dobrze, przestaliście choć na chwilę się denerwować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Należę do tej nielicznej grupy osób, które w Czechach jeszcze nie były. Czeski humor w książkach mnie bawi, poznani Czesi też byli zabawni, więc może w Czechach by mi się podobało :)
    Taka podróż przedpoślubna to ciekawe rozwiązanie. Dobrze, że mogliście zapomnieć choć na chwilę o przygotowaniach i nieuchronnie zbliżającym się dniu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze bardzo by Ci sie spodobalo ;)

      Usuń
  10. Bardzo fajny pomysł z tą podróżą przedślubną :) My na naszą podróż poślubną jechaliśmy dopiero pół roku później, bo w mojej pracy w tamtym czasie nie mogłam wziąć więcej urlopu.
    Fajna opcja z tym wynajęciem mieszkania ;) jeszcze nigdy tak nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł ;) Jak nie ma się możliwości wyjechać na podróż poślubną to trzeba sobie zorganizować przedślubną! Przecież to jest genialnie ;) A w Czechach nigdy nie byłam

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałą wycieczkę sobie zafundowaliście. W Wazej sytuacji też chyba skusiłabym się na podróż przedślubną. Ale, z drugiej strony, podróż poślubną można zorganizować po prostu z większym lub mniejszym opóźnieniem :). Muszę przyznać, że zatrzymaliście się w bajecznym miejscu! Nie tylko ze względu na mieszkanie do wynajęcia (jest boskie i ta życzliwość właściciela!), ale i na urokliwe miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym przypadku podroz poslubna moglaby odbyc sie dopiero rok po slubie, a wtedy planujemy juz wyjazd rocznicowy ;)

      Usuń
  13. Z wielką chęcią przeczytam dalszą część, bo w Czechach mnie jeszcze nie było:) A podróż przedślubna? czemu nie!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam zatem na kolejne czesci opowiesci :)

      Usuń
  14. Cudowne miejsce! Wiele ciekawych plenerów do sesji, muszę się koniecznie wybrać. Zapraszam do siebie http://nouw.com/sylviastyle

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...