piątek, 28 października 2016

Kupione-zapomniane #3

Przygotowałam dziś dla Was kolejny post z serii „Kupione-zapomniane”. Tym razem jednak zapominalska nie okaże się ja, lecz ktoś zupełnie inny. Jeśli chcecie usłyszeć tę historię, to musicie przeczytać ten post. A co w nim? Dawka butów i akcesoriów. Jak wiadomo buty to ta część garderoby, która lubi być wymieniana po każdym sezonie. Te, zaprezentowane przeze mnie, przeżyły już 4, ale czy na pewno wszystkie mają się dobrze? Po lewej stronie zauważyć możecie zdjęcia wykonane 2 lata temu, a po prawej obecny wygląd tych samych rzeczy.

Zapraszam na post!

-> Czarne baleriny

Kupione zostały w Dosenbach, czyli szwajcarskim odpowiedniku Deichmanna i pochodzą z serii Graceland. Trafiłam na nie w czasie wyprzedaży i dorwałam ostatnią parę, która o dziwo okazała się być w moim rozmiarze, za jedyne 9.90 fr. Zakup (jak za taką cenę) uważam za udany. Baleriny wyciągam każdej wiosny oraz w pogodne jesienne dni i chętnie je noszę. Są one wygodne i praktyczne (pasują niemal do wszystkiego). Po takim czasie używania spodziewałabym się, że dawno się rozlecą, a tu miła niespodzianka: w dalszym ciągu dobrze się trzymają. Nie mają nawet pozdzieranych czubków, co występuje u mnie dość często.



-> Brązowe buty na obcasie

Byłyby to całkiem zwyczajne buty, gdyby nie charakterystyczny suwak, przechodzący przez ich tylną część. Dzięki mini-platformie, którą posiadają, są one jednymi z wygodniejszych butów na obcasie, w jakich było mi dane chodzić. Choć muszę przyznać, że za wiele też ich nie było. Należę do osób, które cenią sobie wygodę i komfort ponad wygląd, a zamiast na vipowskie kolacje wolę chodzić na piesze wędrówki, dlatego owe buty miałam na sobie raptem kilka razy i nie zdążyłam ich zepsuć.



-> Buty na jesień

Patrząc na te buty, nie do końca rozumiem, co kupujący miał na myśli... Miały być to jesienne buty, ze względu na powłokę, chroniącą przed przemoknięciem, która znajduje się w środku. Są one również dość wysokie, co dodatkowo miało stanowić ich zaletę na tę porę roku. Kolor – iście jesienny. Ale co zrobić, jeśli mi z nimi nie po drodze? Kilka razy sprawdziły się w drodze do pracy, jednak mogłam sobie darować ten zakup.



-> Adidasy

Byłam przeszczęśliwa, kupując te buty w sklepie My Shoes, którego niestety nie ma już w mojej okolicy. Można było dostać w nim markowe buty za bardzo przystępne ceny (te np. kosztowały 29.90 fr.). Pochodzą one z serii Neo Adidas i od razu wiedziałam, że przeznaczę je do pracy. Zaczynałam wtedy pracować w miejscu, gdzie musiałam być w ciągłym ruchu przez 8 h, a więc potrzebowałam wygodnych butów, które w dodatku byłyby ciepłe (nadchodziła zima). Te adidasy spełniły moje wszystkie oczekiwania, prócz jednego... Po trzech miesiącach totalnie się rozkleiły do tego stopnia, że odleciała praktycznie połowa podeszwy. 



-> Bransoletka z kolorowymi kostkami

Czyż to nie wygląda uroczo? Gdy tylko ją zobaczyłam, pomyślałam, że mogę ją sprezentować mojej młodszej siostrze. Siostrzyczka ucieszyła się bardzo. Bransoletka jej się spodobała – jest sukces! Pisząc ten post, udałam się do niej z zapytaniem, czy ma jeszcze tę bransoletkę i czy mogłaby zrobić jej zdjęcie na potrzeby tego postu. Ona jednak z żalem stwierdziła, że zapomniała, gdzie ją położyła. Zapominalstwo to chyba nasza rodzinna cecha.


-> Seledynowa apaszka

To kolejny niedrogi, aczkolwiek udany zakup. Pochodzi on z Tally Weijl i zapłaciłam za niego całe 3 fr. Do mojego ubioru powraca każdej wiosny, głównie ze względu na swój pozytywny odcień. Jak na niego patrzę, to od razu wiosennie się nastrajam. Apaszka jest wykonana z lekkiego materiału, więc w zimne dni niekoniecznie się sprawdza. 



-> Czarne kozaki

To jeden z tych zakupów, których mogę żałować, zwłaszcza, że był to dość spory wydatek. Zachciało mi się czarnych, długich kozaków, a że szła zima to ceny butów sezonowych były wysokie. Ostatecznie po bezowocnych poszukiwaniach zdecydowałam się na te. Praktycznie tylko ze względu na to, że nie było nic ciekawszego. Sama siebie przestrzegam teraz przed takim zachowaniem, gdyż koniec końców miałam je na sobie raz!



-> Czarne rękawiczki

Te rękawiczki są przez mnie dość często używane zimą, co w sumie widać. W kilku miejscach są one już bardzo pozaciągane. Są długie i bardzo ciepłe. Chronią dłonie przed mrozem i zimnem. W moich zimowych zapasach mam jeszcze inne rękawiczki w podobnym stylu, które chętniej zakładam. Te wyglądają już na znoszone i z pewnością nie dotrwają do przyszłej zimy.

















A Wy jak często wymieniacie swoje buty i akcesoria? Są to w Waszym przypadku sezonowe zakupy, czy raczej starczają na lata?

21 komentarzy:

  1. Ile butów :P ja to mam buty nie do zdarcia.. jak kupie raz to potem kilka lat używam aż nie odpadną mi ze stopy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne zakupy :) ja w Polsce też poszalałam może zrobię też taki post :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Buciki fajne, w moim guście niektóre :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładne te adidasy szkoda, że tak szybko się rozkleiły. :( Ja mam swoje neo od 4 lat i nadal jak nowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super buty :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kozaki ładne, można je ciekawie zestawić i stylizacja gotowa :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dużo fajnych rzeczy! Kochana nominowałam Cię do LBA! Mam nadzieję, że weźmiesz udział! Więcej szczegółów na moim blogu! Pozdrawiam! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rękawiczki skradły moje serducho <3! Adidas Neo - kupiłam we wrześniu 2015, noszę do dziś, ale zdecydowanie inny model, takie granatowe jestem póki co zadowolona :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Staram się kupować rozsądnie, ale nie zawsze mi to wychodzi, albo po prostu szybko się popsują - ale to raczej domena mojego męża :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zawsze wolę kupić droższe buty i mieć je na parę sezonów ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja co sezon zmieniam akcesoria i buty, płaszcze czy kurtki mam na kilka lat :) świetne kozaki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o płaszcze, dodatki typu szaliki, rękawiczki to zazwyczaj mam je na kilka dobrych lat. Jeśli chodzi o buty to niestety szybko je niszczę, choć sama nie wiem dlaczego :( Trampki albo adidasy muszę praktycznie kupować co sezon, bo wyglądają jakby przetrwały tornado. Kozaki zdecydowanie dłużej się trzymają i starczają na dwa, trzy sezony :) Choć w tym roku czeka mnie kupno zarówno płaszcza, jak i kozaków i dodatków :p Moja kurtka niestety nie przetrwała wiosennego prania w pralce, a dodatki zostawiłam w Polsce. Miałam je zabrać na Wszystkich Świętych, ale okazało się, że jestem zmuszona zostać w Niemczech. No cóż zrobić :p

    OdpowiedzUsuń
  13. Na punkcie puttów byłam i jestem maniaczką, choć ostatnio trochę przystopowałam i kupuję mniej oraz bardziej stawiam na wygodę:)
    bardzo podoba mi się tematyka tego wpisu i historia za każdym zakupem:)
    szkoda, że addidasy okazały się aż takim niewypałem

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, ile się ma takich kupionych rzeczy i zapomnianych :D Zwykle dlatego, że przestają być modne :) Ale jeśli chodzi o Adidasy to choć model wciąż modny to szkoda, że się rozleciały tak szybko...ech te markowe ubrania :(

    Miłego dnia ;*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...